Hrycaniuk: Chcieliśmy się zrehabilitować

|

Hrycaniuk: Chcieliśmy się zrehabilitować
fot. Paweł Skraba

- Naszym celem jest wygranie kolejnego meczu. A co będzie w niedzielę? Nie mam pojęcia. Przy tego typu turniejach ciężko to przewidzieć - mówi Adam Hrycaniuk ze Stelmetu BC Zielona Góra.

Wojciech Kłos: Trzeba przyznać, że udał się wam rewanż za ostatnie spotkanie ligowe z Polskim Cukrem. Wasza duma była trochę nadszarpnięta po niedawnym meczu?

Adam Hrycaniuk: Na pewno. Nie była to łatwa porażka w Toruniu, więc chcieliśmy się jak najszybciej zrehabilitować. Całe szczęście, że mamy ten turniej i okazja nadeszła bardzo szybko. Byliśmy skupieni, do tego meczu podeszliśmy na 110 procent. Chcieliśmy po prostu samym sobie udowodnić, że potrafimy grać w koszykówkę i że ta porażka w Toruniu wynikała z naszego słabego meczu.

W pierwszej połowie Polski Cukier potrafił dotrzymać wam kroku i niwelować straty. W kolejnych kwartach kontrolowaliście jednak wydarzenia na boisku.

- Tak, to nie jest słaby zespół. Są w czubie tabeli, grają bardzo dobrze, rzucają sporo punktów spod kosza. Ich taktyka funkcjonuje. Ciężko było w pierwszej kwarcie odskoczyć, ale systematycznie, dobrze broniąc i w miarę egzekwując nasz atak, zdobyliśmy kilka punktów różnicy. Trzecia i czwarta część meczu była dobra w naszym wykonaniu, nie pozwoliliśmy się dogonić.

W tym meczu Stelmet miał świetną skuteczność za dwa punkty. Takie było wasze założenie przedmeczowe, aby jak najwięcej piłek kierować pod kosz?

- Poniekąd tak. Zawsze jest plan taki, aby dzielić się piłką. Jednak zwykle to przebieg meczu decyduje o tym, gdzie gra tak naprawdę się toczy. Polski Cukier pozwolił nam dzisiaj w miarę pograć pod koszem, ale koledzy z drużyny dobrze nam też podawali.

Waszym celem jest z pewnością odzyskanie Pucharu Polski. To jest jednak turniej i nie będzie to łatwe zadanie.

- Naszym celem jest wygranie kolejnego meczu. A co będzie w niedzielę? Nie mam pojęcia. Przy tego typu turniejach ciężko to przewidzieć. Przede wszystkim skupiamy się na następnym spotkaniu. Na razie wykonaliśmy 33 procent planu, więc teraz czeka nas sporo pracy, aby zrobić resztę.