14. kolejka: Udane wyjazdy BM Slam Stali i Polskiego Cukru

|

14. kolejka: Udane wyjazdy BM Slam Stali i Polskiego Cukru
fot. Andrzej Romański

BM Slam Stal Ostrów Wlkp. pokonała w Dąbrowie Górniczej MKS 73:68, a Polski Cukier Toruń wygrał w Sopocie z Treflem 90:72 w najciekawszych spotkaniach 14. kolejki Polskiej Ligi Koszykówki.   

Trefl Sopot - Polski Cukier Toruń 72:90

Trochę lepiej rozpoczął Trefl, który najpierw prowadził 4:0, a później 7:4 po rzucie Nikoli Markovicia. Polski Cukier potrafił później wychodzić nawet na prowadzenie, ale rzuty Jermaine’a Love’a i Filipa Dylewicza dawały wynik 20:18 po 10 minutach rywalizacji. W drugiej części meczu to wicemistrzowie Polski wiedli prym. W pewnym momencie, po trafieniach Tomasza Śniega i Łukasza Wiśniewskiego mieli osiem punktów przewagi. W kolejnych minutach straty zmniejszali Marković oraz Dylewicz, ale to zespół z Torunia po pierwszej połowie wygrywał 41:38.

Trzecia kwarta była niezwykle wyrównana i żadna z drużyn nie mogła zbudować przewagi. Rywalizacja toczyła się w rytmie kosz za kosz, ale częściej na małym prowadzeniu utrzymywali się goście. Dzięki trafieniom Tomasza Śniega i Glenna Coseya drużyna trenera Dejana Mihevca prowadziła 62:59 po 30 minutach gry. W ostatniej kwarcie Trefl miał problemy ze skutecznością, a Polski Cukier doskonale to wykorzystywał. Po sześciu punktach z rzędu Łukasza Wiśniewskiego było już 75:63 dla gości. Sopocianie nie byli w stanie odrobić takich strat. Ostatecznie to torunianie zwyciężyli 90:72.

Glenn Cosey z 19 punktami i 4 asystami był najlepszym zawodnikiem gości. Po 14 punktów dla gospodarzy zdobyli Nikola Marković, Steve Zack oraz Jermaine Love.

 

MKS Dąbrowa Górnicza - BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 68:73

W pierwszej kwarcie BM Slam Stal zaprezentowała się świetnie - rozpoczęła ten mecz od wyniku 12:3 po trafieniu Aarona Johnsona. Gospodarze mieli spore problemy w ataku, a ostrowianie się nie zatrzymywali. Po rzutach Adama Łapety i Łukasza Majewskiego było 24:9 po 10 minutach gry. Druga kwarta była już zdecydowanie bardziej wyrównana, ale MKS nie był w stanie odrobić strat. Bardzo starali się Aaron Broussard oraz D.J. Shelton, ale dzięki rzutom wolnym Mateusza Kostrzewskiego pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 39:22.

Trzecią kwartę zespół trenera Jacka Winnickiego rozpoczął od sześciu kolejnych punktów, ale później znowu świetne fragmenty notował Kostrzewski, którego wspierał Johnson. Po trójce Michała Chylińskiego BM Slam Stal wygrywała po 30 minutach różnicą 14 punktów. W ostatniej kwarcie goście kontrolowali sytuację, mimo że niezwykle ambitnie grał Shelton. Po wsadzie Broussarda gospodarze zbliżyli się na pięć punktów, ale do końca meczu została tylko minuta, więc ekipa trenera Emila Rajkovicia nie pozwoliła na więcej. Ostrowianie zwyciężyli ostatecznie 73:68.

Po 14 punktów dla gości rzucili Mateusz Kostrzewski oraz Grzegorz Surmacz. 26 punktów i 11 zbiórek dla gospodarzy zanotował D.J. Shelton.  

 

AZS Koszalin - TBV Start Lublin 85:89

Początek trzeba zaliczyć na plus dla gości, którzy dzięki akcjom Urosa Mirkovicia i Chavaughna Lewisa prowadzili nawet 8:3. Później jednak serią 8:0 popisali się gospodarze i po trafieniu Diante Baldwina mieli przewagę. Spotkanie się wyrównało, ale ostatecznie dzięki rzutom wolnym Michaela Gospodarka to TBV Start wygrywał po 10 minutach 24:22. W drugiej kwarcie lublinianie mieli nawet dziewięć punktów prowadzenia po rzucie wolnym Lewisa, ale później AZS zanotował nawet serię 13:0 i dzięki trafieniu Damiana Jeszke to właśnie ta drużyna była lepsza. Po rzucie Baldwina pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 50:46 dla koszalinian.

W trzeciej kwarcie ekipa trenera Davida Dedka nie tylko odrobiła straty, ale po trafieniu Lewisa wyszła na prowadzenie. Późniejsze akcje tego Amerykanina oraz Jamesa Washingtona dały drużynie z Lublina nawet osiem punktów przewagi. Straty odrabiali Jakub Dłoniak oraz Damian Jeszke i AZS przegrywał tylko 66:69 po 30 minutach rywalizacji. Ostatnia kwarta długo była wyrównana, ale TBV Start ponownie dzięki akcjom Lewisa i Washingtona potrafił zbudować dziewięciopunktowe prowadzenie. Koszalinianie znowu się zbliżali, ale już nie mieli czasu na zmienienie sytuacji. Goście wygrali 89:85.

Chavaughn Lewis zanotował aż 34 punkty, 8 zbiórek i 5 asyst. 26 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst dla gospodarzy zdobył Diante Baldwin.

 

Asseco Gdynia - Miasto Szkła Krosno 87:85

Gospodarze świetnie weszli w ten mecz - po trójce Krzysztofa Szubargi było już 8:0. Goście starali się odpowiadać trafieniami Antona Gaddeforsa i Petera Alexisa, ale kolejne akcje Jakuba Garbacza dawały wynik 17:6. Gdynianie byli nie do zatrzymania w ataku. Ostatecznie po rzutach Marcela Ponitki i Mikołaja Witlińskiego po 10 minutach było aż 37:19. W drugiej kwarcie przewaga zespołu trenera Przemysława Frasunkiewicz wynosiła już 24 punkty, ale później serię 12:0 zanotowało Miasto Szkła, znacznie zmniejszając straty. Asseco nie chciało pozwolić na nic więcej i po pierwszej połowie wygrywało 58:41.

W trzeciej kwarcie aktywny był Peter Alexis - to głównie dzięki niemu krośnianie zbliżyli się na 11 punktów. Bardzo dużo akcji kończyło się faulami gości, a korzystali z tego gdynianie, którzy zamieniali rzuty z linii rzutów wolnych na punkty. Po 30 minutach gry gospodarze prowadzili 73:59. Miasto Szkło się nie poddawało i po kolejnych trafieniach Gaddeforsa, Pinkstona oraz Jakóbczyka zmniejszało straty do zaledwie pięciu punktów. Asseco utrzymało jednak koncentrację, a ważne trafienia notowali Witliński, Ponitka i Szubarga. Mimo że po trójce Dariusza Oczkowicza krośnianie zbliżyli się na punkt, to właśnie zespół z Gdyni zwyciężył 87:85.

Mikołaj Witliński zdobył dla gospodarzy 21 punktów i 5 zbiórek. Dla gości 23 punkty rzucił Jayvaughn Pinkston.
 

PGE Turów Zgorzelec - Czarni Słupsk 82:81

Początek spotkania był bardzo wyrównany, chociaż to Czarni po wsadzie Drew Brandona prowadzili 8:4. Straty trójkami błyskawicznie odrabiał Rod Camphor, a później gospodarze utrzymywali małe prowadzenie. Ostatecznie dzięki rzutom wolnym Kacpra Borowskiego prowadzili 25:22 po 10 minutach gry. Druga kwarta była rozgrywana pod dyktando zespołu trenera Marka Łukomskiego. Słupszczanie dwa razy zanotowali serie 7:0 i głównie dzięki Łukaszowi Bonarkowi i Drew Brandonowi prowadzili 12 punktami. To nie był koniec ofensywnego zrywu! Kolejny rzut z dystansu Brandona ustawił wynik po pierwszej połowie na 55:40.

W trzeciej kwarcie zespół trenera Michaela Claxtona wziął się za odrabianie tych strat. Najpierw po serii 7:0 zbliżył się na pięć punktów po rzucie wolnym Brada Waldowa. Później środkowy z USA doprowadził nawet do wyrównania, ale dzięki trafieniu Justina Wattsa to Czarni prowadzili po 30 minutach 69:68. W kolejnej kwarcie seria 8:0 i trójka Stefana Balmazovicia dała prowadzenie gospodarzom. Obie drużyny miały pewne problemy ze skutecznością, ale po późniejszym trafieniu Bartosza Bochny PGE Turów miał sześć punktów przewagi. W końcówce punktowali tylko goście, ale nie zdołali wyprzedzić rywali. Zgorzelczanie zwyciężyli 82:81.

Rod Camphor zanotował w tym meczu 19 punktów i 4 asysty dla gospodarzy. W ekipie gości wyróżniał się Drew Brandon z 18 punktami, 10 zbiórkami i 3 asystami.

 

Polpharma Starogard Gdański - GTK Gliwice 95:72

Goście dobrze weszli w ten mecz i po trafieniu Mavericka Morgana prowadzili 7:2. Później skuteczny był też Jonathan Williams, a GTK długo utrzymywało przewagę. Następnie serią 11:0 popisała się Polpharma, a większość akcji kończył Milan Milovanović. Ostatecznie dzięki rzutowi Andriji Bojicia było 29:19 po 10 minutach gry. W drugiej kwarcie przewaga gospodarzy w pewnym momencie wynosiła już 16 punktów po trafieniu Jakuba Schenka, ale zespół z Gliwic był w stanie odrobić część strat. Głównie dzięki rzutom Morgana i Williamsa ekipa trenera Pawła Turkiewicza potrafiła zbliżyć się na 10 punktów na koniec pierwszej połowy.

W trzeciej kwarcie drużyna ze Starogardu Gd. kontrolowała sytuację. Ważne trafienia notował Przemysław Szymański, a swoje minuty do maksimum wykorzystywał Andrija Bojić. Po trafieniu Daniela Gołębiowskiego po 30 minutach gry był wynik 73:52. Ostatnia kwarta nie mogła już niczego zmienić. Zrywy Hookera oraz Williamsa nie pomagały GTK w odrabianiu strat. W Polpharmie dobrze prezentował się duet Bojić-Milovanović, a sporo dawał Schenk. Gospodarze zwyciężyli 95:72, tym samym przełamując ostatnie niepowodzenia.

Milan Milovanović zanotował dla gospodarzy 27 punktów, 5 zbiórek i 3 asysty. Jonathan Williams rzucił 23 punkty dla gości.

 

Rosa Radom - Legia Warszawa 94:72

Rosa rozpoczęła ten mecz od prowadzenia 6:0 po trafieniu Igora Zajcewa, ale później zaskakiwała Legia. Goście zdobyli przewagę po akcji 3+1 Anthony’ego Beane’a, a ostatecznie dzięki zagraniu Andrejsa Selakovsa wygrywali po 10 minutach 21:18. Radomianie w drugiej kwarcie od razu wzięli się za odrabianie strat, ale wcale nie było to łatwe zadanie. Dopiero kolejne trafienia Ryana Harrowa na stałe dały im małą przewagę. Po wsadzie Zajcewa zespół trenera Wojciecha Kamińskiego wygrywał 38:33 na koniec pierwszej połowy.

Kluczowa była trzecia kwarta - to w niej gospodarze rzucili aż 36 punktów, a bardzo ważnymi zawodnikami byli Kevin Punter, Ryan Harrow oraz Patrik Auda. Dzięki akcji 2+1 Marcina Piechowicza Rosa prowadziła po 30 minutach już 74:49. Ostatnia kwarta była już tylko formalnością. Zespół trenera Tane Spaseva nie był w stanie odrobić tak dużych strat. Ta część meczu była wyrównana, a Legia zakończyła ją serią 9:0. Nie zmieniło to jednak zwycięzcy - Rosa wygrała 94:72.

Patrik Auda był najlepszym strzelcem Rosy - zdobył 17 punktów, 3 zbiórki i 2 asysty. Anthony Beane zanotował dla Legii 22 punkty i 6 asyst.