W środę wygrywają MKS i King

|

W środę wygrywają MKS i King
fot. Adrianna Antas/MKS

W ostatnim meczu 6. kolejki PLK MKS Dąbrowa Górnicza pokonał Miasto Szkła Krosno 84:80, a w pierwszym starciu 7. serii spotkań King Szczecin wygrał z Czarnymi Słupsk 96:83.

Miasto Szkła Krosno - MKS Dąbrowa Górnicza 80:84

Zespół trenera Michała Barana dużo lepiej rozpoczął ten mecz - głównie dzięki akcjom Marcina Sroki i Antona Gaddeforsa prowadził już 9:2. Goście krok po kroku zmniejszali straty, zbliżali się na dwa punkty, ale na więcej nie pozwalał Gaddefors. Dzięki późniejszej serii 7:0 MKS w końcu doprowadził jednak do remisu. Ostatecznie po rzucie Aarona Broussarda to dąbrowianie wygrywali po 10 minutach 19:18. Początek kolejnej kwarty ponownie należał do Miasta Szkła. Nie trwało to jednak długo, bo akcje Macieja Kucharka i Jakuba Parzeńskiego dawały przewagę ekipie trenera Jacka Winnickiego. Mecz był jednak bardzo wyrównany, a sytuacja co chwilę się zmieniała. Kolejne trafienia Broussarda i Sheltona oznaczały jednak, że to goście po pierwszej połowie prowadzili 41:37.

Początek trzeciej kwarty był bardzo podobny do poprzednich. Miasto Szkła potrafiło nawet doprowadzić do remisu, a za chwilę MKS notował serię 7:0 i odskakiwał. Krośnianie ciągle starali się być blisko, po rzutach wolnych Seida Hajricia zbliżyli się na punkt, a po późniejszej trójce Dariusza Oczkowicza wychodzili na prowadzenie. Goście walczyli o swoje i dzięki rzutowi z dystansu Bartłomiejsa Wołoszyna wygyrwali 62:58 po 30 minutach gry. Kolejna seria 7:0 ekipy trenera Winnickiego pozwalała im prowadzić nawet 11 punktami w czwartej kwarcie. Tego gospodarze nie byli już w stanie odrobić. Ostatecznie, po nerwowej końcówce, MKS zwyciężył 84:80.

Po 17 punktów dla gości zanotowali Aaron Broussard i D.J. Shelton. W zespole gospodarzy najlepszy był Dariusz Oczkowicz z 20 punktami.

 

King Szczecin - Czarni Słupsk 96:83

Mecz w pierwszych minutach był bardzo wyrównany, a świetnie radził sobie Tauras Jogela. Jednak dzięki trójkom Łukasza Seweryna i Łukasza Bonarka to Czarni byli na prowadzeniu. Sytuacja szybko się zmieniała, a kolejne trafieniach Jogeli i Diduszki dawały przewagę gospodarzom. W pewnym momencie wynosiła ona nawet 12 punktów, ale po 10 minutach było ostatecznie 29:21. Słupszczanie gonili w drugiej kwarcie - po trójce Seweryna przegrywali już zaledwie punktem. Ekipa trenera Marka Łukomskiego ciągle trzymała się blisko, a po kolejnych trafieniach Mantasa Cesnauskisa wychodziła nawet na prowadzenie. W końcówce pierwszej połowy King zanotował jednak serię 9:2 i m.in. dzięki Sebastianowi Kowalczykowi wygrywał 51:48.

Paweł Kikowski i Tauras Jogela utrzymywali przewagę zespołu trenera Mindaugasa Budzinauskasa w trzeciej kwarcie. Nie tylko Cesnauskis, ale też Dominic Artis walczyli o poprawę sytuacji swojej drużyny, ale ekipa ze Szczecina ciągle była lepsza. Trójka Kowalczyka ustawiła wynik po 30 minutach na 73:66. W ostatniej kwarcie po kolejnym trafieniu Jogeli King miał już 11 punktów przewagi i mógł kontrolować wydarzenia na boisku. Czarni nie zanotowali już żadnego ofensywnego zrywu, a szczecinianie spokojnie rozgrywali swoje kolejne akcje. Ostatecznie zwyciężyli 96:83.

Najlepszym strzelcem gospodarzy był Tauras Jogela z 28 punktami i pięcioma zbiórkami. Sebastian Kowalczyk dołożył do tego 21 punktów i 12 asyst. W ekipie gości po 18 punktów rzucili C.J. Aiken i Dominic Artis.