28. kolejka: Wielkanocny hit dla Anwilu

|

28. kolejka: Wielkanocny hit dla Anwilu
fot. Piotr Kieplin/Anwil

W hicie rozgrywanym w Poniedziałek Wielkanocny Anwil Włocławek okazał się lepszy od Rosy Radom - 80:74. W najciekawszych sobotnich spotkaniach PGE Turów Zgorzelec pokonał BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 97:74, a Energa Czarni Słupsk po dogrywce ograła King Szczecin 84:77. Ważne zwycięstwo w drodze do play-off zanotował też MKS Dąbrowa Górnicza, który wygrał z Miastem Szkła Krosno 79:74. Obie Trotter został bohaterem Polskiego Cukru - jego trójka dała wygraną w Lublinie 72:69.

Anwil Włocławek - Rosa Radom 80:74

Spotkanie rozpoczęło się od naprawdę bardzo mocnego tempa, a w pierwszych minutach świetnie radzili sobie głównie Tyler Haws i Darnell Jackson. Mecz był bardzo wyrównany, a w końcówce pierwszej kwarty trafiali z dystansu jeszcze Daniel Szymkiewicz oraz Jarosław Zyskowski i dlatego to Rosa prowadziła 22:20. Drugą część meczu Anwil rozpoczął od serii 7:0, a wyróżniał się przede wszystkim Kacper Młynarski. Swoje pierwsze punkty w tej kwarcie Rosa zanotowała dopiero po sześciu minutach. Włocławianie zdołali odskoczyć w końcówce pierwszej połowy i po 20 minutach wygrywali 38:33.

Na początku trzeciej kwarty znowu aktywny był Jackson, ale odpowiadał na to m.in. Haws. Później jednak świetnie trafiał Ryan Harrow, a po trójce Igora Zajcewa Rosa zbliżyła się nawet na dwa punkty. Ostatecznie jednak po trafieniu Michała Chylińskiego to Anwil wygrywał po 30 minutach gry 60:57. W czwartej kwarcie po kolejnym rzucie z dystansu Zajcewa zespół trenera Wojciecha Kamińskiego zdobył przewagę. Straty odrabiał tą samą bronią Nemanja Jaramaz. Później gospodarze utrzymywali swoje prowadzenie i zwyciężyli dzięki temu 80:74.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Josip Sobin z 16 punktami i 11 zbiórkami. 14 punktów dodał do tego Nemanja Jaramaz. W ekipie gości wyróżniał Michał Sokołowski z 18 punktami i siedmioma zbiórkami.

 

 

PGE Turów Zgorzelec - BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 97:74

Lepszy początek zanotowali gospodarze, którzy dzięki rzutom wolnym Michała Michalaka prowadzili 6:0. Ostrowianie starali się szybko odrabiać te straty, ale to PGE Turów imponował w ofensywie. Dopiero po późniejszych rzutach Johnsona i Kostrzewskiego to BM Slam Stal zdobyła przewagę. Seria 8:0 pozwoliła zgorzelczanom prowadzić 25:20 po 10 minutach gry. W drugiej kwarcie ostrowianie znowu starali się zbliżać do rywali. W pewnym momencie zespół trenera Mathiasa Fischera zanotował jednak serię 8:0, a ostatecznie po rzucie wolnym Kirka Archibeque’a wygrywał aż 50:39 na koniec pierwszej połowy.

Rzut Tweety’ego Cartera w trzeciej kwarcie powiększył przewagę gospodarzy nawet do 16 punktów. Mimo starań Roberta Tomaszka i Shawna Kinga BM Slam Stal nie potrafiła zbliżyć się do rywali. Po rzucie wolnym Urosa Nikolicia trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 71:54. Ostatnia kwarta już niczego nie zmieniła, ponieważ zgorzelczanie całkowicie kontrolowali sytuację na parkiecie. Dlatego zwyciężyli aż 97:74, udowadniając, że we własnej hali są bardzo mocną drużyną.

Najlepszy w ekipie gospodarzy był Tweety Carter z 22 punktami i trzema asystami. 19 punktów i cztery asysty dodał Michał Michalak. W drużynie gości wyróżniał się Shawn King z 15 punktami i 13 zbiórkami.

 

TBV Start Lublin - Polski Cukier Toruń 69:72

Lublinianie imponowali na początku spotkania. M.in. dzięki akcjom Nicka Kellogga prowadzili już nawet 12:7. Trójka Pawła Kowalskiego ustawiła wynik spotkania po 10 minutach na 23:15. Kyle Weaver, Obie Trotter i Jure Skifić – to głównie dzięki tym zawodnikom Polski Cukier odrabiał powoli straty. Ostatecznie dzięki akcji Krzysztofa Sulimy Twarde Pierniki przegrywały po pierwszej połowie zaledwie punktem.

W trzeciej kwarcie dzięki kolejnym trafieniom Skificia i Sulimy torunianie doprowadzili do remisu. Prowadzenie dał tej ekipie Tomasz Śnieg. Później zespołowi trenera Jacka Winnickiego udawało się powiększać tę przewagę. W końcówce zmniejszył ją jeszcze Mateusz Dziemba, przez co goście wygrywali tylko punktem po 30 minutach gry. Mecz był cały czas zacięty. Jeszcze na 40 sekund przed końcem to TBV Start prowadził trzema punktami, ale później nastąpił show Obiego Trottera. Amerykanin nie dość, że doprowadził do wyrównania, to w ostatniej akcji jego trójka zapewniła Polskiemu Cukrowi zwycięstwo.

Obie Trotter zdobył w tym spotkaniu 20 punktów, cztery zbiórki i trzy asysty. 15 punktów i sześć zbiórek dołożył Kyle Weaver. W ekipie gospodarzy najlepszy był Nick Kellogg z 20 punktami, pięcioma zbiórkami i trzema asystami.

 

Asseco Gdynia - Trefl Sopot 79:94

Mocny początek gdynian – między innymi dzięki dwóm trójkom Przemysława Żołnierewicza było już 10:4. Później ta przewaga wzrosła nawet do 14 punktów po trafieniu Filipa Puta. Trefl zmniejszał straty rzutami z dystansu Nikoli Markovicia, ale to Asseco po pierwszej kwarcie wygrywało 27:22. Po trafieniu Tylera Lasera w drugiej części meczu był już remis, ale później ponowną przewagę gospodarzom swoimi trójkami dawał Krzysztof Szubarga. Trefl jednak obejmował kontrolę nad spotkaniem – po późniejszych pięciu punktach z rzędu Anthony’ego Irelanda było już 49:42. Ostatecznie po pierwszej połowie było 53:45 dla gości.

Trzecia kwarta była bardzo długo niezwykle zacięta, a to oznaczało, że Asseco nie odrabiało strat. Nadal ważne punkty zdobywał Piotr Śmigielski – to utrzymywało Trefl na prowadzeniu. Po 30 minutach gry sopocianie utrzymali ośmiopunktową przewagę. Czwartą kwartę goście rozpoczęli od serii 7:0 – to już ustawiło dalszy przebieg spotkania. Gdynianie jeszcze starali się gonić wynik, ale nie do zatrzymania był Piotr Śmigielski. Ostatecznie drużyna trenera Marcina Klozińskiego zwyciężyła 94:79.

Piotr Śmigielski rzucił w tym meczu 21 punktów dla gości. 17 punktów i dziewięć zbiórek dodał Filip Dylewicz. W ekipie gospodarzy wyróżniał się Przemysław Żołnierewicz z 18 punktami, pięcioma zbiórkami i pięcioma asystami.

 

Energa Czarni Słupsk - King Szczecin 84:77

Słupszczanie zaczęli bardzo ofensywnie – po kolejnych akcjach Grzegorza Surmacza prowadzili już 16:4. King nie mógł złapać swojego rytmu i dlatego dzięki rzutom wolnym Marcusa Ginyarda gospodarze wygrywali 20:8 po 10 minutach gry. Goście odrabiali straty w drugiej kwarcie, a przyczynili się do tego w znacznym stopniu Paweł Kikowski oraz Travis Releford. Z drugiej strony sporo w ataku dawał Chavaughn Lewis i to Energa Czarni po pierwszej połowie prowadziła 35:28.

Szczecinianie także w trzeciej kwarcie walczyli o lepszy wynik. Kolejne rzuty wolne Pawła Kikowskiego zbliżały ich na zaledwie dwa punkty do rywali. Ostatecznie jednak dzięki akcji Davida Kravisha to gospodarze wygrywali po 30 minutach rywalizacji 49:45. Mimo że goście odskoczyli w czwartej kwarcie na dziewięć punktów, to King nadal się nie poddawał. Dzięki Russellowi Robinsonowi goście zbliżyli się ponownie na punkt. Najważniejsze rzeczy działy się w końcówce podstawowego czasu gry. W ostatniej akcji do wyrównania doprowadził Paweł Kikowski, a to oznaczało dogrywkę! W niej bardzo dużo dawał z siebie Anthony Goods, który przez cały mecz raczej się nie wyróżniał. Istotną trójkę dołożył też Łukasz Seweryn i to Energa Czarni cieszyła się ze zwycięstwa 84:77.

Po 16 punktów dla gospodarzy zanotowali Marcus Ginyard, Grzegorz Surmacz i Chavaughn Lewis. W ekipie gości wyróżniał się Paweł Kikowski z 29 punktami i czterema zbiórkami.

 

Miasto Szkła Krosno - MKS Dąbrowa Górnicza 74:79

Goście prowadzili już 6:0, ale kolejnych 12 punktów z rzędu zanotowało Miasto Szkła – w tym aż 10 Dino Pita. Pierwsze 10 minut zakończyło się wynikiem 23:15 dla gospodarzy. W drugiej kwarcie MKS potrafił nawet doprowadzić do remisu po dwóch akcjach Byrona Wesleya, ale później krośnianie nadal kontrolowali sytuację. Dzięki Dawidowi Brękowi i Kareemowi Maddoxowi gospodarze wygrywali po pierwszej połowie 38:35.

W pewnym momencie trzeciej kwarty MKS zanotował serię 7:0 i po trafieniu Kerrona Johnsona wyszedł na minimalne prowadzenie. Po 30 minutach gry i trójce Marcina Piechowicza było nawet 57:49 dla dąbrowian. Miasto Szkła do końca spotkania walczyło o zwycięstwo. Trzy minuty przed końcem po trójce Szymona Rducha przegrywało tylko pięcioma punktami. W kluczowych momentach na linii rzutów wolnych stawali jednak Przemysław Szymański i Bartłomiej Wołoszyn, a to dawało wygraną MKS 79:74.

Najlepszym graczem gości był Bartłomiej Wołoszyn, który zanotował 23 punkty i sześć zbiórek. 13 punktów i sześć asyst dodał Kerron Johnson. W ekipie gospodarzy wyróżniał się Dino Pita z 17 punktami i trzema asystami.

 

AZS Koszalin – Siarka Tarnobrzeg 105:54

Początek spotkania był dość wyrównany, ale później w ataku rozkręcali się gospodarze. Świetnie spisywał się Curtis Millage, a po rzucie Jakuba Zalewskiego było już nawet 28:13 na koniec pierwszej kwarty. W drugiej części meczu AZS nie zamierzał zwalniać tempa. Zaczął ten fragment od serii 11:0, a później jeszcze bardziej powiększał przewagę, wykorzystując niemoc w ataku gości. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 58:24.

Trzecią kwartę gospodarze zaczęli od serii 14:4 i dzięki temu umacniali się na prowadzeniu. Po 30 minutach rywalizacji AZS miał już przewagę aż 40 punktów! 11:0 na początku czwartej kwarty w wykonaniu koszalinian nie pomagało gościom tego spotkania. Mecz był pod całkowitą kontrolą zespołu trenera Kamila Sadowskiego, który wygrał ostatecznie aż 105:54.

Najlepszym strzelcem gospodarzy był Kenny Manigault z 21 punktami, 10 zbiórkami i czterema asystami. 17 punktów i trzy asysty dodał Marcin Nowakowski. W ekipie gości wyróżniał się Tomasz Wojdyła z 16 punktami i siedmioma zbiórkami.

 

2. kolejka: Stelmet BC Zielona Góra – Polfarmex Kutno 94:48

Na początku spotkania Polfarmex trochę zaskoczył – i m.in. dzięki Sebastianowi Kowalczykowi i Michaelowi Fraserowi prowadził 12:9. Później Stelmet z akcji na akcję przejmował inicjatywę. Po rzucie wolnym Jamesa Florence’a wygrywał 25:16 po 10 minutach gry. Drugą część meczu mistrzowie rozpoczęli od serii 7:0, co jeszcze bardziej pozwalało im kontrolować sytuację. Ostatecznie po pierwszej połowie zielonogórzanie mieli już 24 punkty przewagi.

Pierwsze minuty trzeciej kwarty układały się zdecydowanie po myśli zespołu trenera Artura Gronka, który jeszcze bardziej powiększał prowadzenie. Po 30 minutach rywalizacji było już 76:39 dla Stelmetu, a obaj szkoleniowcy dość szeroko rotowali składem. Czwarta kwarta już oczywiście niczego nie zmieniła, a Polfarmex nadal miał spore problemy w grze ofensywnej. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli aż 94:48.

Najlepszym zawodnikiem Stelmetu był Vladimir Dragicević z 16 punktami i pięcioma zbiórkami. 12 punktów dodał do tego Nemanja Djurisić. W ekipie Polfarmexu wyróżniał się Michael Fraser z 13 punktami i dziewięcioma zbiórkami.